Spotkanie w knajpie, zlot znajomych, wspólny wypad do kina. Zabawa trwa, wspominanie dawnych czasów, opowiadanie o tym 'co u mnie nowego' już dawno za nami. W końcu ktoś wypowiada się na tzw. "niewygodny temat", czyli tabu. Cisza. Wszechogarniająca, przytłaczająca, irytująca, denerwująca, nieprzerwana cisza. Przerwijmy ją. Pora zacząć mówić o tym, o czym inni wciąż się boją rozmawiać.
Byle kulturalnie, proszę. ^^
Jakie jest Wasze stanowisko w sprawie eutanazji? Czy człowiek ma prawo pozbawić życia innego człowieka? Czy usilne prośby skłoniłyby Was do takiej 'pomocy' bliźniemu?
Zdaję sobie sprawę z tego, że legalizacja eutanazji niesie ze sobą wielkie ryzyko. Nadużycia, naciąganie faktów, błahe argumenty majace na celu osiągnięcie zgody na przyspieszenie śmierci, fałszerstwa, morderstwa... Wszystko jest możliwe. Mówimy przecież o rasie ludzkiej. Myślę, że zgoda na 'dobrowolną śmierć' byłaby również swego rodzaju ułatwieniem i powodem aby umrzeć, aniżeli żyć. Posłużę się przykładem: kobieta ze sparaliżowanym całym ciałem i obumierającymi koniczynami modli się o rychłą śmierć, lecz lekarze twierdzą, że choć na razie nie mogą jej pomóc, to być może za kilka lat wraz z postępem medycyny, uda się jej jakoś pomóc. Tak więc kobieta żyje z nadzieją, że niedługo przyjdzie dzień, w którym będzie mogła znowu normalnie się poruszać lub chociaż odrobinkę władać nad swoim ciałem.
Wyobraźmy sobie tę samą sytuację, gdy eutanazja jest legalna: kobieta leży przykuta do szpitalnego łóżka myśląc tylko o tym, kiedy pozwolą jej umrzeć, bo w końcu ma taką możliwość - dobrowolnie przerwać bicie serca. Nieważne, że lekarze wciąż wierzą w to, że kiedyś uda się jej pomóc, że jeszcze nic straconego, nic pewnego. Teraz sama może zdecydować o swoim (nie)życiu.
Jakie jest Wasze stanowisko w sprawie eutanazji? Czy człowiek ma prawo pozbawić życia innego człowieka? Czy usilne prośby skłoniłyby Was do takiej 'pomocy' bliźniemu?
Mam w tej sprawie zdanie dość jednoznaczne i chyba dobrze przemyślane. Otóż czy możemy stworzyć życie? Ustalić wszystkie jego "parametry" i jednoznacznie ustalić każdy jego aspekt? Nie możemy. Zawsze istnieją aspekty ludzkiej natury, które są poza naszą kontrolą. Czy człowiek może stworzyć sam siebie? Czy może zadecydować o swoim przyjściu na świat? Też nie. Oznacza to, że życie nie należy do człowieka. Nie mamy nad życiem żadnej władzy. Ono należy do kogoś innego, kogoś ponad nami.
Sapkowski napisał w jednej ze swoich książek o Wiedźminie bardzo mądre słowa.
Cytat:
Jeżeli chcesz się zabić, nie wciągaj w to innych ludzi. Pop prostu powieś się w stajni na lejcach.
Odebranie życia jest w swojej istocie rozporządzaniem czymś, czym rozporządzać nie mamy prawa. Nawet jeśli ktoś nas błaga o śmierć, czy on sam ma nad swoim życiem władzę? Jeśli tak, niech zadecyduje o swojej śmierci i zabije się siłą woli. A jeśli nie potrafi, to co mi po jego pozwoleniu. Czy akceptowalna jest kradzież w sklepie "bo kumpel mi pozwolił"? Ano właśnie, nie jest akceptowalna, bo pozwolenie liczy się tylko wtedy, gdy pozwalający ma prawo rozporządzać daną rzeczą.
Sayuri napisał/a:
Wyobraźmy sobie tę samą sytuację, gdy eutanazja jest legalna: kobieta leży przykuta do szpitalnego łóżka myśląc tylko o tym, kiedy pozwolą jej umrzeć, bo w końcu ma taką możliwość - dobrowolnie przerwać bicie serca. Nieważne, że lekarze wciąż wierzą w to, że kiedyś uda się jej pomóc, że jeszcze nic straconego, nic pewnego. Teraz sama może zdecydować o swoim (nie)życiu.
Tak, ale powstaje pytanie czy faktycznie przysługuje jej prawo do takiej decyzji. I czy ma ona prawo wciągać innych w coś takiego. Przerwanie czyjegoś życia jest dopuszczalne tylko w obronie własnego - takie mam zdanie. Tylko i wyłącznie wtedy. Bo nie ma absolutnie nic porównywalnego z życiem człowieka poza życiem innego człowieka. Jeśli ktoś by cię prosił o zepchnięcie ze skały, czy to usprawiedliwia morderstwo? Czy sumienie nie wzdraga się w tobie przed czymś takim? Czy mogłabyś spojrzeć w lustro po pchnięciu nożem kogoś na jego własne życzenie? Na pewno byłabyś w stanie? Myślę, że nie. Bo to się absolutnie niczym nie różni. Na życzenie czy też nie - to nie ma znaczenia. To nadal jest morderstwo z zimną krwią.
____________________
Autor posta: rip LunarBird CLH BOW TO NO MAN, TRUST NO ONE
Oczywiście, że nie może, ale może stworzyć innego człowieka (o, kolejny temat do dyskusji!).
Cytat:
Nie mamy nad życiem żadnej władzy.
Problem (lub nie) w tym, że mamy nad życiem bardzo dużą władzę. Nie tylko nad swoim, ale i innych. Zabijamy, mordujemy, wieszamy, utrzymujemy przy życiu. Możemy zginąć, kiedy nam się podoba. Wystarczy, że pociągniemy za spust lub zawiążemy pętlę wokół szyi.
Cytat:
Ono należy do (...) kogoś ponad nami.
A co z tymi, którzy nie wierzą? Oni nie mają nikogo ponad sobą.
Cytat:
czy on sam ma nad swoim życiem władzę?
Ma i może robić z nim co chce, w końcu ma wolną wolę.
W XXI w. wszyscy już wiedzą, że siłą woli nie da się nikogo zabić, siebie samego też nie.
Cytat:
Jeśli ktoś by cię prosił o zepchnięcie ze skały, czy to usprawiedliwia morderstwo?
Jeśli już pytasz, to moja odpowiedź brzmi 'nie'. Nie usprawiedliwia. Ale... Mówimy przecież o zupełnie innym przypadku. O sytuacji, gdy dla kogoś nie ma już ratunku, gdy i tak czeka już tylko na Śmierć, która będzie zaglądać mu w oczy co dzień, lecz nie może go zabrać, bo lekarze robią co mogą, żeby podsycić ledwo tlący się płomyk życia. Tylko po co? Taka egzystencja nie ma najmniejszego sensu. To tylko droga przez mękę, ból i cierpienie. Gehenna dla chorego i jego bliskich.
Cytat:
Czy sumienie nie wzdraga się w tobie przed czymś takim?
Owszem, zabójstwo oudziłoby zapewne obrzydzenie do samej siebie, ale nad ulżeniem komuś w cierpieniu musiałabym się mocno zastanowić.
Cytat:
Czy mogłabyś spojrzeć w lustro po pchnięciu nożem kogoś na jego własne życzenie?
Nie. Tylko musimy ustalić, o czym mówimy. Śmierć przez eutanazję nie wygląda tak, jak zabicie kogoś nożem czy zepchnięcie ze skały. Wstrzykiwany jest środek, po którym chory zasypia i już się nie budzi. I w końcu jest wolny od cierpienia, którym żył przez ostatnich kilka miesięcy, jak nie lat.
Tak sądzę.
Btw, muszę Cię zmartwić. Właśnie przeczytałam, że w Szwajcarii (która nie jest jedynym krajem gdzie eutanazja jest legalna) została stworzona organizacja Dignitas, pomagająca ludziom popełnić samobójswo.
Oczywiście, że nie może, ale może stworzyć innego człowieka (o, kolejny temat do dyskusji!).
Człowiek może stworzyć człowieka? Sam? Oj chyba nie bardzo. Po pierwsze konieczne są dwie osoby. Po drugie człowiek powstaje nie z niczego, ale z komórek tych dwóch osób. Stworzyć można tylko z niczego, człowiek więc nie stwarza, tylko uczestniczy w dziele stworzenia. A to jest różnica.
Sayuri napisał/a:
Problem (lub nie) w tym, że mamy nad życiem bardzo dużą władzę. Nie tylko nad swoim, ale i innych. Zabijamy, mordujemy, wieszamy, utrzymujemy przy życiu. Możemy zginąć, kiedy nam się podoba. Wystarczy, że pociągniemy za spust lub zawiążemy pętlę wokół szyi.
Możemy zniszczyć życie, ale przecież nie możemy zwrócić życia osobie zabitej. Tak więc jest to tylko namiastka władzy, a w istocie po prostu bezprawie i przemoc. Nie należy odbierać czegoś, czego w razie pomyłki nie będzie można zwrócić. Tym bardziej, że stan psychiczny ludzi domagających się eutanazji zwykle jest na granicy poczytalności - ich równowaga psychiczna jest zakłócona przez cierpienie i silne leki, którymi tacy chorzy są faszerowani.
Sayuri napisał/a:
A co z tymi, którzy nie wierzą? Oni nie mają nikogo ponad sobą.
Ależ mają, tylko w to nie wierzą. Czy niewierzący może zwrócić odebrane życie? Ano nie może. Dokładnie tak samo, jak osoba wierząca.
Sayuri napisał/a:
Ma i może robić z nim co chce, w końcu ma wolną wolę.
Nieprawda. Człowiek absolutnie nie może robić ze swoim życiem, co chce. Świat byłby rajem, gdyby tak było. To świat robi z nami, co tylko zechce. Życie zmusza nas do podejmowania wyzwań, których nigdy nie chcieliśmy podejmować. Bardzo rzadko cokolwiek wychodzi zgodnie z ludzkimi planami. Moja najlepsza przyjaciółka mawia: Kiedy człowiek chce rozśmieszyć Boga, to mówi: "Ja mam plan." I sama pomyśl, czy nie ma w tym racji?
Człowiek ma wolną wolę. Możliwość wyboru. Ale czy ktokolwiek obiecywał ci, że będziesz miała dostępne wszystkie opcje? Ano nie. Nasza wolna wola ogranicza się do wyboru, spośród opcji realnie dostępnych. Tak naprawdę to nie my panujemy nad naszym życiem i nietrudno się o tym przekonać. Wystarczy zauważyć, jak często coś nie idzie tak, jak byśmy chcieli.
Sayuri napisał/a:
Jeśli już pytasz, to moja odpowiedź brzmi 'nie'. Nie usprawiedliwia. Ale... Mówimy przecież o zupełnie innym przypadku. O sytuacji, gdy dla kogoś nie ma już ratunku, gdy i tak czeka już tylko na Śmierć, która będzie zaglądać mu w oczy co dzień, lecz nie może go zabrać, bo lekarze robią co mogą, żeby podsycić ledwo tlący się płomyk życia.
Więc przyjmijmy, że chory na raka chce, żebyś go strąciła ze skały. Zrobisz to? Zepchniesz go w przepaść?
Sayuri napisał/a:
Śmierć przez eutanazję nie wygląda tak, jak zabicie kogoś nożem czy zepchnięcie ze skały.
Odebranie życia jest odebraniem życia. Akurat bolesność z samym faktem odebrania życia nie ma żadnego związku. Nawet bezbolesne morderstwo pozostaje morderstwem, czyż nie?
Sayuri napisał/a:
Btw, muszę Cię zmartwić. Właśnie przeczytałam, że w Szwajcarii (która nie jest jedynym krajem gdzie eutanazja jest legalna) została stworzona organizacja Dignitas, pomagająca ludziom popełnić samobójswo.
Nie rozumiem, czym miałbym się martwić. To normalne, że są ludzie, którym się wydaje, że mają prawo zabić. Tacy ludzie byli, są i będą. Powody zabijania natomiast, to kwestia czysto kosmetyczna. Dojście do dobra metodami zła jest niemożliwe, dlatego dla mnie ludzie z tej organizacji są głupcami. Prędzej czy później coś takiego musi się obrócić w zbrodnię, bo nie można zabijać i pozostać uczciwym człowiekiem.
____________________
Autor posta: rip LunarBird CLH BOW TO NO MAN, TRUST NO ONE
To świat robi z nami, co tylko zechce. Życie zmusza nas do podejmowania wyzwań, których nigdy nie chcieliśmy podejmować.
Zmusza nas również do podjęcia decyzji, w której daje nam wolną rękę. Nie ustala, którą drogę mamy wybrać, tylko pokazuje ścieżki, którymi możemy podążać. Sami musimy zdecydować, gdzie chcemy iść.
Cytat:
Kiedy człowiek chce rozśmieszyć Boga, to mówi: "Ja mam plan."
Uwielbiam ten cytat (tak, to cytat) Woody'ego, tylko znam go w trochę inne wersji - "Jeśli chcesz rożśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na przyszłość".
Cytat:
Więc przyjmijmy, że chory na raka chce, żebyś go strąciła ze skały. Zrobisz to? Zepchniesz go w przepaść?
O ile może sam się poruszać, o tyle decyzja i zrobienie tego, na co się zdecydował należy do niego. Jeśli leży niezdolny do jakiegokolwiek ruchu, umierający, to zastanwoiłabym się nad tym bardzo poważnie.
Cytat:
Odebranie życia jest odebraniem życia. Akurat bolesność z samym faktem odebrania życia nie ma żadnego związku. Nawet bezbolesne morderstwo pozostaje morderstwem, czyż nie?
Myślę, że wiele zależy od pojmowania znaczenia eutanazji. Dla Ciebie to morderstwo, dla mnie pomoc. Wychodzę z założenia, że jeśli dla kogoś, kto mając wybór między śmiercią, a męczarnią wśród plątaniny kabelków, igieł, zastrzyków i cierpienia, woli śmierć, to trzeba mu pozwolić umrzeć tak, jak sobie tego życzy, a nie utrzymywać go na tym świecie wbrew jego woli. Skoro jest Prawo do Życia, to dlaczego nie ma Prawa do Śmierci?
Wiem, że Twoją odpowiedzią będzie argument o tym, że nie do ludzi należy życie, ale przypomniał mi się jeden cytat - "nie mów mi jak mam żyć, to nie ty żyjesz za mnie".I jestem przekonana, że tyczy się to również śmierci.
Zmusza nas również do podjęcia decyzji, w której daje nam wolną rękę. Nie ustala, którą drogę mamy wybrać, tylko pokazuje ścieżki, którymi możemy podążać. Sami musimy zdecydować, gdzie chcemy iść.
Zgadza się. Sęk w tym, że wybór zwykle nie uwzględnia opcji, które nam samym posowałyby najbardziej :P Chcąc nie chcąc musimy się dopasowywać do tego, co realnie możemy zdziałać. Nie jest więc tak, że to my o wszystkim decydujemy. Równie ważne - a nawet ważniejsze - jest to, co nam narzucają okoliczności.
Sayuri napisał/a:
Jeśli leży niezdolny do jakiegokolwiek ruchu, umierający, to zastanwoiłabym się nad tym bardzo poważnie.
Tu się różnimy. Bo ja niezależnie od wszystkiego nie dopuszczam absolutnie żadnej decyzji kwestionującej wartość życia innego człowieka. To, czy ten człowiek sam swoje życie docenia, nie ma tu żadnego znaczenia. Wartość ludzkiego życia chyba nie zależy od tego, co kto o swoim życiu myśli. Życie ludzkie jest życiem ludzkim bez względu na wszystko.
Sayuri napisał/a:
Myślę, że wiele zależy od pojmowania znaczenia eutanazji. Dla Ciebie to morderstwo, dla mnie pomoc. Wychodzę z założenia, że jeśli dla kogoś, kto mając wybór między śmiercią, a męczarnią wśród plątaniny kabelków, igieł, zastrzyków i cierpienia, woli śmierć, to trzeba mu pozwolić umrzeć tak, jak sobie tego życzy, a nie utrzymywać go na tym świecie wbrew jego woli. Skoro jest Prawo do Życia, to dlaczego nie ma Prawa do Śmierci?
Ponieważ prawo do życia nie istnieje ze względu na człowieka, ale ze względu na Boga. Moim zdaniem przynajmniej. Nie ma znaczenia, czy ktoś chce żyć, czy też nie. Ja mu tego życia nie dałem i odbierać mu też go nie mam prawa. On sam sobie życia nie dał i nie może go nikomu przekazać. Toteż jakiekolwiek ludzie decyzje odnośnie życia ludzkiego (własnego lub cudzego) są jedynie pustą gadaniną. Owszem, można powiedzieć wszystko i pięścią też można wymusić sporo. Ale to nie udowadnia moralnej wartości czynu.
Sayuri napisał/a:
Wiem, że Twoją odpowiedzią będzie argument o tym, że nie do ludzi należy życie, ale przypomniał mi się jeden cytat - "nie mów mi jak mam żyć, to nie ty żyjesz za mnie".I jestem przekonana, że tyczy się to również śmierci.
Nie bardzo. Bo ja nie mówię nikomu, jak ten ktoś ma umierać. Odwrotnie - to ja mówię, żeby człowiek nie wplątywał postronnych osób we własną śmierć. Zgadza się, chory może usiłować popełnić samobójstwo. Ale chory nie ma żądnego prawa zabraniać mi ratowania jego życia. I nie ma żadnego prawa oczekiwać, że ktoś za niego wykona brudną robotę.
Poza tym zauważ - od lekarzy oczekuje się zwykle ratowania życia. Oczekiwanie od lekarzy zabijania jest nadużyciem. Państwo ma czuwać nad bezpieczeństwem obywateli i ich życiem, nawet wbrew ich woli. To nie jest żart, według prawa powstrzymywanie samobójców jest OBOWIĄZKIEM. Dlaczego więc samobójców mamy obowiązek ratować, a ludzi, którzy chcą poddać się eutanazji, mamy spokojnie patrzeć na ich śmierć? Przecież i samobójcy mają powody do samobójstw, i jakoś nikogo to nadmiernie nie obchodzi. Już i tak w prawie jest wystarczająco dużo sprzeczności, mnożenie ich to nie jest dobre rozwiązanie.
____________________
Autor posta: rip LunarBird CLH BOW TO NO MAN, TRUST NO ONE
Jakie jest Wasze stanowisko w sprawie eutanazji? Czy człowiek ma prawo pozbawić życia innego człowieka? Czy usilne prośby skłoniłyby Was do takiej 'pomocy' bliźniemu?
To wszystko zależy od stopnia choroby osoby poszkodowanej. Jeśli ktoś naprawdę cierpi i sam sobie zażyczy eutanazji, to chyba nie ma wyjścia. Aczkolwiek zastanawia mnie to, czy ktokolwiek bierze pod uwagę, że człowiek nie będzie miał już drugiego życia. Wiadomo, choroba to najgorsza rzecz jaka może przytrafić się człowiekowi w życiu, ale czy to od razu powód, by kończyć z życiem?
Jeśli ktoś naprawdę cierpi i sam sobie zażyczy eutanazji, to chyba nie ma wyjścia.
Człowiek nie ma prawa żądać od kogoś innego przeprowadzenia eutanazji tak, jak nie ma prawa żądać od postronnego człowieka, by ten poderżnął mu gardło. To jest brudzenie innej osobie rąk własną śmiercią, czyli szczyt egoizmu. Bez względu na własne cierpienie nie wolno czynić innego człowieka mordercą.
____________________
Autor posta: rip LunarBird CLH BOW TO NO MAN, TRUST NO ONE
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach